PHPV – historia Julka o czterech sobotach

PHPV - historia Julka o czterech sobotach

Cztery bardzo ważne soboty, początek leczenia i rehabilitacji Pirata Julka. 

9 maja

Sobotnie popołudnie, Julek lada dzień skończy swój pierwszy miesiąc. Obowiązkowe bujanie na rękach, śpiewamy i tańczymy wraz z Bobem Marley’em. W pewnym momencie zauważam, że prawe oczko pod kątem zamiast źrenicy czarnej ma białą. Przyglądamy się, trochę żartujemy, na chwilę zapominamy. Jednak wieczorem „białe oko” nie daje nam spokoju, na razie oboje na swój sposób martwimy się po cichu. Jacek zaczyna wertować Internet i już po chwili widzę przerażenie na jego twarzy. Przyczyn może być wiele, ale wybrał tę najgorszą, siatkówczak – nowotwór oka. Do poniedziałku staramy się odpędzić najgorsze myśli i zająć je czymś innym, a z samego rana obdzwaniamy dziecięce gabinety okulistyczne. Chcemy dowiedzieć się jak najszybciej.

Kolejne dni to badania u kilku lekarzy oraz w szpitalu i pomimo wyraźnych anomalii i widocznych naczyń krwionośnych, jednogłośna diagnoza – zaćma wrodzona oka prawego. Po tygodniu mamy ustalony termin operacji. Pozostaje nam przygotować się psychicznie na 10-dniowy pobyt w szpitalu.

23 maja

Sobota. Mijają dwa tygodnie i czas, w którym zadowoleni i przekonani o słuszności działań związanych z Julkową sytuacją właśnie z hukiem dobiega końca. Zdajemy sobie sprawę jak mało dowiedzieliśmy się od Pani doktor, która ma wykonać operację o samej zaćmie, o potencjalnych przyczynach choroby i w końcu, o planowanym zabiegu. Weekend spędzamy na internetowych forach i blogach, czytamy, zgłębiamy, poznajemy. Pada szybka decyzja– jedziemy konsultować diagnozę do Warszawy. Jak się niebawem okaże, decyzja ta prawdopodobnie uchroniła nas przed „katastrofą”, gdyż łódzka diagnoza była po prostu błędna. Julek nie miał zaćmy, a zespół PHPV.

Dwa tygodnie później podczas wizyty u profesora z Warszawy, wyznaczony zostaje termin operacji. Tym razem wiemy dokładnie co to za choroba, na czym polega jej zoperowanie, jak poważny jest sam zabieg i czego, mniej więcej, możemy się spodziewać. Wytyczne o tym jak mamy przygotować się do operacji dostajemy od profesora na małej karteczce. Wszystko zamyka się w kilku zdaniach – kontakt z anestezjologiem na dziesięć dni przed, badania moczu (bułka z masłem dla fanów gier zręcznościowych) i krwi (tylko dla ludzi o mocnych nerwach) oraz zakraplanie obu oczu przez trzy dni przed zabiegiem.

27 czerwca

Sobota, dzień operacji. Cały pobyt w szpitalu trwa sześć godzin. Sześć długich godzin, z czego sam zabieg (bardzo skomplikowany jak się później okaże) półtorej. Dwa najtrudniejsze momenty to chwila przed, gdy anestezjolog bierze Julka na ręce i zabiera na operację, i zaraz po, gdy dostaję Julka z powrotem – półprzytomnego, z wielkim opatrunkiem na oczku, krztuszącego się i płaczącego. Przez kilkanaście minut musimy podawać mu tlen pod nosek i bardzo mocno przytulać. W końcu udaje mi się go nakarmić i tym samym uspokoić. Julek zasypia. Przez cały pobyt w szpitalu na zmianę odwiedzają nas pielęgniarka, anestezjolog i profesor, doglądając, radząc i uspakajając. Wypuszczą nas koło 18, dopiero gdy uda nam się wybudzić na chwilkę naszego bohatera, który później spać będzie prawie nieprzerwanie przez 12 godzin. Cały sobotni stres odbije sobie dopiero w niedzielę wieczorem, gdy po wizycie kontrolnej będziemy wracać do Łodzi.

Na rekonwalescencję pooperacyjną składać się będą 3 elementy – zasłanianie oczka na dzień i na noc plastikową osłonką, zakraplanie kilkanaście razy dziennie przeróżnymi lekami oraz utrzymywanie Julka w pozycji pionowej. Przez dwa tygodnie nie możemy też kłaść go na brzuszku. Wszystko to, choć czasem uciążliwe, dzielnie znosimy wiedząc, że oczko musi się dobrze wygoić, po tej trudnej i rozległej operacji.

18 lipca

Sobota, to już trzy tygodnie po operacji. Oczko nie goi się najlepiej. Po tak skomplikowanej ingerencji może potrzebować trochę więcej czasu. Ciśnienie w gałce jest jeszcze zbyt małe, żeby rozpocząć soczewkowanie. Na szczęście z rehabilitacją nie musimy czekać na całkowite wygojenie. Julek tymczasowo dostanie swoje pierwsze, ale jakże spektakularne okulary…+34 dioptrie w prawym oczku! Pojawia się myśl, że temat operacji już trochę za nami i z entuzjazmem, po wizycie u Pani doktor w Poznaniu, rozpoczynamy drugi rozdział walki o oczko – rehabilitację!

Pirata Julka znajdziecie na FB https://www.facebook.com/ojulkupiracie

Justyna Chorążak

Justyna Chorążak

Mama Pirata Julka. Nerwus i pośpieszacz. Pasjonatka żelków, chodzenia boso i czytania książek. Wiecznie głodny magister sztuki.

Więcej postów

Share on Pinterest